Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INNE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą INNE. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2015

WIELKANOCNE DIY.

Jakiś czas temu założyłam drugiego bloga. Stwierdziłam że produkuje tyle różnych zdjęć niekoniecznie związanych z kulinariami i fajnie je by było gdzieś zachować. I tak oto powstał PINCH OF EVERYDAY na którym znajdziecie trochę zdjęć z dnia codziennego, trochę inspiracji wnętrzowych bo już długo się nimi interesuje, będzie na pewno o dzieciach bo to teraz dla mnie temat na czasie i o fotografii. Po prostu o tym co nie wpasowuje się w bloga kulinarnego bo nie chciałabym za bardzo zarzucać Everday Flavours inną tematyką. Wszystko okraszone głównie moimi zdjęciami. Zapraszam w takim razie do czytania i komentowania. A zainteresowanych zbliżającymi się świętami zapraszam na wielkanocne DIY. Kliknijcie na zdjęcie a przeniesie Was na stronkę z DIY.






czwartek, 5 czerwca 2014

GOTUJMY ZDROWO-MNIEJ SOLI.



W jeden z upalnych, majowych weekendów na zaproszenie Cisowianki wybrałam się do Warszawy na warsztaty kulinarne pod hasłem GOTUJMY ZDROWO- MNIEJ SOLI które odbywały się studiu kulinarnym Cookup. W warsztatach tych chodziło o uświadomienie, nam blogerom że tak naprawdę czasami nie trzeba stosować soli kuchennej ponieważ znajduje się ona w wielu podstawowych składnikach używanych w kuchni, a jak wiadomo jej nadmiar nie wpływa pozytywnie na nasze zdrowie. W rzeczywistości, często nieświadomie używamy jej trzykrotnie więcej niż wynosi dawka dzienna. Jednym ze sposobów na zmniejszenie jej stężenia w naszym organizmie jest picie dużej ilości wody lub jedzenie produktów z dużą zawartością potasu takich jak: suszone morele lub figi czy awokado. Ale jak się domyślacie samo to nie wystarczy, najlepiej przełożyć to na stosowanie mniejszej ilości soli w codziennych potrawach lub zastępowanie jej różnego typu ziołami i do tego miała nas przekonać szefowa kuchni hotelu InterContinental Ewa Olejniczak. Myślę że Pani Ewie się to udało.



Najpierw szefowa kuchni zaprezentowała przygotowywanie dań które w następnej kolejności mieliśmy przyrządzić samodzielnie. Zaczęło się od gotowanych szparagów z jajkiem poszetowym, winegretem i szynką parmeńską, następnie przygotowywaliśmy przepyszny i idealnie trafiony w pogodę orzeźwiający chłodnik z arbuza i truskawek z chilli. Daniem głównym natomiast była kaczka, tak kaczka bez soli na sałatce z botwiny z ciecierzycą. To danie zdecydowanie budziło największe zaciekawienie jak i najwięcej kontrowersji. Jeśli o mnie chodzi to nie podbiło mojego serca ale było do zjedzenia, zwłaszcza gdy kawałki kaczki zanurzało się w maślanym sosie z wędzonymi śliwkami. Koniec warsztatów zwieńczyliśmy prostym i pysznym deserem a mianowicie kremem anglaise z brandy snapsami i truskawkami. Jak zawsze ciekawie spędzany czas w miłym towarzystwie umyka niesamowicie szybko i tak było w tym przypadku. Chciałam podziękować Pani Ewie, Cisowiance oraz blogerkom za niezwykle miło spędzone warsztaty. 






wtorek, 24 grudnia 2013

czwartek, 31 października 2013

O WEEKENDZIE Z FOODLOVE.

A wszystko zaczęło się pewnego dnia od tajemniczego zaproszenia w mojej skrzynce na listy. Wiedziałam skąd się zjawiło lecz co znaczą poszczególne punkty nie do końca. Mniej więcej domyślając się o co chodzi napisałam do sprawczyni całego wydarzenia i dowiedziałam się że czeka mnie coś fascynującego. I tak tydzień później rozpoczął się niezwykle ekscytujący weekend jakiego dawno już nie doświadczyłam.


środa, 23 października 2013

JESIENNE WYDANIE SPRING PLATE.

Zapraszam wszystkich serdecznie do przejrzenia nowego wydania magazynu Spring Plate, który miałam wielką przyjemnność współtworzyć. Dzięki pracowitości Weroniki ze SPRING PLATE i zaangażowaniu wielu blogerów udało się stworzyć piękny magazyn, zresztą oceńcie sami. Ja dorzuciłam od siebie krótką relację z wakacyjnej Genui i dania z dynią, ale w tym numerze znajdziecie wiele innych jesiennych i nie tylko tematów okraszonych pięknymi zdjęciami, którymi będzie się można rozkoszować w zimne, wietrzne wieczory. Dobra, już nie przeciągam i jeszcze raz zapraszam, wystarczy kliknąć na zdjęcie :)

wtorek, 15 października 2013

JESIENNE WYDANIE GREEN CANOE.

Z lekkim poślizgiem zapraszam do czytania i odpływania z jesiennym wydaniem Green Canoe. Ode mnie tym razem rozgrzewające zupy a od reszty między innymi niezwykłe i inspirujące wnętrza, domowe kosmetyki i piękne dechy "z duszą"  :)
Zapraszam serdecznie :)


piątek, 30 sierpnia 2013

VII OGÓLNOPOLSKI FESTIWAL DOBREGO SMAKU W POZNANIU.

Nim się obejrzałam i minęły już prawie 2 tygodnie od tego wydarzenia, które na kilka dnia zawładnęło Starym Rynkiem i nie tylko. Dokładnie w dzień w którym zaczynał się ostatni wakacyjny długi weekend, ścieżki wielu smakoszy prowadziły do Poznania. Bowiem od 15-18 sierpnia trwała wielka kulinarna fiesta czyli VII Ogólnopolski Festiwal Dobrego Smaku. Na te kilka dni bruk Starego Rynku w Poznaniu został zasłonięty przez niezliczoną ilość kramów po brzegi wypełnionych różnego rodzaju smakołykami od serów owczych, kozich po konfitury, miody, pieczywo. Ich ilość była przeogromna, także nawet nie jestem w stanie wymienić wszystkich tych wspaniałości. Festiwalowi towarzyszyło także wiele wydarzeń powiązanych z kulinariami, między innymi wiele wykładów, seanse filmowe, pokazy, degustacje oraz warsztaty. Program festiwalu był naprawdę urozmaicony i na pewno każdy znalazł coś dla siebie. 








Dla mnie pierwszy dzień festiwalu był dość intensywny. Brałam udział w przygotowywaniu sałatek w  Namiocie sałatkowym organizowanym przez Blogerchefa. Razem z KasiąPatrycjąMoniąGosią oraz Adą przygotowałyśmy chyba 500 porcji sałatek, którymi mogli się posilić uczestnicy festiwalu po uprzedniej konsultacji dietetycznej. Naprawdę była to ciężka praca, zwłaszcza gdy nie wszyscy degustatorzy grzecznie stali w kolejce, ale jakoś z dziewczynami dałyśmy radę, teraz mamy przynajmniej co wspominać :).



Produkty które miałyśmy do wykorzystywania udostępnili nam sponsorzy, były to pyszne mieszanki sałat od Fit&Easy, złociste oliwy, oleje i mój faworyt czyli kremy balsamiczne od firmy BORGES, a także smakowite sery od SIERPCA. A jeśli chodzi o stronę wizualną to o nasz wygląd zadbał sklep ilookandcook.pl odziewając nas w bardzo stylowe fartuszki. To był pierwszy dzień festiwalu i jak dla mnie najbardziej intensywny, zasypiając widziałam porcje sałatek. 


Jeśli chodzi o moje uczestnictwo w dalszej części festiwalu to niestety nie udało mi się wziąć udziału we wszystkim w czym bym chciała, ale liczę że następnym razem sobie to odbije. 



W drugim dniu udało mi się uczestniczyć w świetnym spotkaniu oraz warsztatach dla blogerów które odbyły się w Spocie. Spotkanie to dotyczyło serów i prowadził je nie kto inny jak Gienio Mientkiewicz, znany pasjonat serów, prowadzący program "Przez dziurkę od sera". Pan Gienio snuł piękne opowieści serowe, ale najlepsze w tym wszystkim było wąchanie dopiero co rozpołowionych kręgów serów i późniejsza ich degustacja. Na pewno uczestnikom tego spotkania na długo w pamięci zapadnie wielki ser emilgrana który w smaku przypomina parmezan. A także ser klasztorny, który po spróbowaniu niewielkiego kawałka wielkości paznokcia pozostaje nie tylko w pamięci ale także na podniebieniu na bardzo długo. 




Po serowym spotkaniu miałam okazję uczestniczyć w świetnych warsztatach prowadzonych przez Kasię podczas których mogłam "liznąć" trochę wiedzy z kuchni molekularnej, a także spróbować naprawdę pysznych dań w których wykorzystywaliśmy sery otwierane na wcześniejszym spotkaniu. Moim faworytem został ser Bursztyn, pychaaaa.





W sobotę w południe udałam się na kolejne warsztaty. Tym razem były to warsztaty organizowane przez Agencję Rynku Rolnego i gotowaliśmy na nich potrawy z wykorzystaniem kurczaków hodowanych ekologicznie, które smakują i wyglądają całkiem inaczej od tych marketowych. Warsztaty prowadził Sebastian Gołębieski który zdradzał nam tajniki przyrządzenia  wyluzowania oraz prawidłowego podzielenia całego kurczaka na części. Ja gotowała razem z Magdą i miałyśmy za zadanie przygotować Coq au vin czyli kurczaka w winie, jednak nie było dane nam go spróbować ze względu na długi czas pieczenia. Nie wiem jak to się stało, ale na tych warsztatach nie zrobiłam ani jednego zdjęcia. 
Dla mnie w sobotę zakończył się Festiwal Dobrego Smaku, jednak z tego co kojarzę na Poznaniaków w niedzielę czekało jeszcze wiele kulinarnych atrakcji.

* Zdjęcia bez znaków wodnych wykonane przez Marka Bielskiego


niedziela, 11 sierpnia 2013

OGÓLNOPOLSKI FESTIWAL DOBREGO SMAKU W POZNANIU.

Ostatni długi wakacyjny weekend się zbliża szybkim tempem i jeśli w tym czasie będziecie w Poznaniu lub okolicy to zachęcam do zajrzenia na Stary Rynek, gdzie w czwartek 15.08 rozpoczyna się VII OGÓLNOPOLSKI FESTIWAL DOBREGO SMAKU, który będzie trwał do niedzieli 18.08. Mój blog został wybrany jako blog partnerski, więc będę w tych dniach korzystać jak mogę z odbywających się wydarzeń. A będzie naprawdę z czego wybierać, o czym możecie się przekonać sprawdzając PROGRAM festiwalu. 




Festiwal ten będzie nie tylko niezwykłą ucztą dla podniebienia, podczas której będzie można spróbować przysmaków z całej Polski oraz z wielu zakątków świata, ale także pretekstem do wielu wydarzeń kulinarnych i około kulinarnych.
Jeśli chodzi o podniebienie to będzie można się uraczyć wieloma regionalnymi przysmakami, między innymi poznańskimi szarymi kluchami, serami zagrodowymi z Wielkopolski a także Bambrzokiem (co za fascynująca nazwa :))
W całym Poznaniu będą odbywały się warsztaty dla zainteresowanych, między innymi warsztaty kuchni molekularnej w Reforma Studio, kulinarne dla blogerów w Spocie, ostrygowe w restauracji Toga oraz warsztaty z Sebastianem Gołębiewskim. Będzie także wiele wykładów (między innymi ten o świni Złotnickiej) których tematy oczywiście będą krążyły dookoła kulinariów, kolacje degustacyjne, a także warsztaty dla najmłodszych. W czwartek natomiast będzie można obejrzeć ciekawe filmy w kinie Muza, a w niedzielę uczestniczyć w śniadaniowym pikniku nad Wartą. A prawie bym zapomniała jeszcze o biegu kelnerów na który na pewno też warto się wybrać, aby zaobserwować ich zmagania na trasie. Program naprawdę jest mocno rozbudowany i myślę że każdy znajdzie coś dla siebie. Zdam dokładną relację później, ponieważ mam zamiar uczestniczyć w wielu wydarzeniach, oczywiście robiąc zdjęcia.
Dodatkowo tak się złożyło że zostałam zaproszona aby uczestniczyć w projekcie BLOGERCHEFA na festiwalu, a mianowicie w Krainie Sałatek. Razem z MONIKĄMAŁGOSIĄADĄPATRYCJĄ oraz KASIĄ będziemy przygotowywać pyszne sałatki, a przy okazji będzie można sobie zrobić bezpłatną analizę składu ciała. W tym czasie  MARYSIADOROTAPAWEŁ będą się zmagać kulinarnie na scenie festiwalu. Także jeśli w czwartek 15.08 znajdziecie się w okolicach ulicy Wrocławskiej a Świętosławskiej zapraszam serdecznie :)




czwartek, 11 lipca 2013

WARSZTATY ETERNO W CUCINIE.

Za oknem letnia i ciepła pogoda, a krzaki i półki warzywniaka uginają się pod ciężarem świeżych owoców. W takich okolicznościach przyrody jakoś się nie chce nic robić, chyba że piec ciasta z owocami, aby nasycić się nimi póki są.  Ale w końcu się zmobilizowałam do napisania o warsztatach w których miałam przyjemność brać udział w minioną sobotę. Już po raz drugi przekroczyłam progi restauracji CUCINA, która słynie z najlepszej kuchni śródziemnomorskiej w Poznaniu. Jest to miejsce z niesamowitym klimatem, świetnym wnętrzem no i niezwykłą kartą menu, która zmienia się się dość często, a będę miała okazję się przekonać ponieważ udało mi wygrać voucher na niedzielny brunch, ale o tym później.




Tematem przewodnim warsztatów było Owocowe szaleństwo w wytrawnej odsłonie. Odbyło się ono pod patronatami  marki ETERNO oraz  BLOGERCHEF. Za zadanie mieliśmy skomponować przekąski z wykorzystaniem owocowych pyszności marki Eterno. Ale najpierw mogliśmy podziwiać mistrzowski pokaz Ernesta Jagodzińskiego, który wyczarowywał niesamowite dania z wykorzystaniem owocowych przetworów. A potem zaczęło się istne szaleństwo, bo inaczej nie można tego nazwać przy mnogości najróżniejszych składników które mieliśmy do wykorzystania. I tak po chwili kontemplacji nad dostępnymi składnikami przystąpiliśmy do tworzenia swoich interpretacji owocowych przekąsek w wytrawnym wydaniu. Ja przyrządziłam jagnięcinę z Figą z makiem (nawiasem mówiąc ta konfitura najbardziej mi smakowała) i z parmezanem na kiełkach ze słonecznika oraz z rozpędu drugą przekąskę składającą się z sera koziego zawiniętego w szynkę parmeńską z ognistymi pomidorkami koktajlowymi na kiełkach różnego rodzaju.


Na koniec jury wybrało trzy najlepsze dania w kategoriach : najsmaczniejsze ( tu wygrał Paweł z KUCHNI SŁONIA), najładniejsze (wybrano danie Doroty z KUCHENNYCH SZALEŃSTW), najoryginalniejsze i tu wygrały moje dania, z czego cieszę się niezmiernie, zwłaszcza z nagrody :). Po części oficjalnej mieliśmy okazję uraczyć się domowymi wypiekami, przygotowanymi przez koleżanki blogerki. Furorę zrobił sernik z morwami upieczony przez Gosię z W GARZE MIESZANE a także ciasto czekoladowo-miętowe z kardamonem Grażyny z  GRAŻYNA GOTUJE. Obydwa wypieki zostały także docenione przez szefa kuchni i nagrodzone.




Cucinę opuszczałam bardzo zadowolona, strasznie najedzona i obciążona prezentem w postaci przetworów firmy Eterno, w tym także słoiczkiem Figi z makiem, którą udało mi się zdobyć dzięki wymianie z GRUSZKĄ. Teraz czekam na jesienne wieczory kiedy będę się raczyć wiśniami w rumie i herbatą z cytrynkami w syropie.


wtorek, 2 lipca 2013

LETNIE WYDANIE GREEN CANOE.

Fajnie jest stworzyć coś wartościowego. Z ciekawymi ludźmi, którzy tworzą nie tylko piękną przestrzeń dookoła siebie, ale również różnego typu niebanalne przedmioty, na które gdy tylko się spojrzy chciałoby się mieć w swoim domu. 
Co tu dużo pisać, mi się to udało. Dzięki uprzejmości Asi z GREEN CANOE, która zaprosiła mnie do współtworzenia letniego wydania magazynu GREEN CANOE. Możecie tam znaleźć kilka moich przepisów no i zdjęć oczywiście. Polecam zwłaszcza Posset cytrynowy, chyba najprostszy deser na świecie. Zapraszam serdecznie :)


sobota, 30 marca 2013

środa, 23 stycznia 2013

DARK RESTAURANT.

Czy jesteśmy w stanie sobie wyobrazić wszechogarniającą, nieprzeniknioną ciemność ? Raczej nie, trzeba to poczuć na własnej skórze. Ciemność powodująca brak poczucia przestrzeni, nie taką widzianą w nocy, gdy rozświetlają ją latarnie lub gwiazdy. Jest to bardzo dziwne, gdy wchodzisz do pomieszczenia i nagle widzisz, a raczej nie widzisz już nic. Wydaje ci się, że znajdujesz się w jakimś tunelu w którym nagle ściany zaczynają przesuwać się w twoją stronę i zmniejszać przydzieloną ci przestrzeń. Ale za to zaczynasz słyszeć więcej (możliwe że to przez to, że nagle wszyscy współtowarzysze zaczynają mówić podniesionym głosem) i czuć więcej. Zmysły szaleją, bo nagle muszą zastąpić jeden z najważniejszych - wzrok. I w takiej atmosferze, ciemności i dezorientacji warto polegać na smaku, zwłaszcza jeśli znajdujemy się w restauracji. Taką oto przygodę przeżyliśmy ostatnio razem z grupą Wielkopolskich Blogerów w poznańskiej DARK RESTAURANT, dzięki uprzejmości właściciela oraz obrotności naszej koleżanki Moniki z PIN UP COOKING LOOKING.


Ale może od początku. Poznańska Dark Resturant jest jedną a czternastu na świecie restauracji tego typu, czyli takiej w której dania spożywa się w całkowitej ciemności. Najbliższe znajdują się w Berlinie oraz Pradze. Każda ma jednak swój niepowtarzalny sposób na serwowanie dań. W poznańskiej tak naprawdę nie wiesz co znajdzie się na twym talerzu. Podajesz tylko wytyczne czego na pewno nie zjesz i na co jesteś uczulony, resztę wybiera za ciebie szef kuchni i uwzględniając twoje preferencje wyczarowuje dania. Do wyboru jest kilka zestawów. My mieliśmy do wyboru dwa: MOOD lub BIZZARE. Część osób zdecydowała się na Bizzare, a zaznaczam że jest to zestaw dla hardcorowców :)))). Ja także po długim zastanawianiu się podjęłam odważną decyzję, która była trudna ze względu na obejrzenie wcześniej grafik w Google pod hasłem Bizzare. I powiem Wam, że w ogóle nie żałuję. Choć przerażała mnie myśl, że na moim talerzu wylądują jakieś karaczany lub inne robale, stwierdziłam że nie lubię potem żałować że czegoś nie zrobiłam i podjęłam wyzwanie. I bardzo się cieszę z tego faktu. Choć gdy w ciemności wylądowała przed mną przystawka moja odwaga opuściła mnie na chwilę, zwłaszcza gdy wymacałam na talerzu coś niezidentyfikowanego, jak mi się wtedy wydawało. Bo naprawdę w totalnej ciemności wyobraźnia płata figle i zwykły kapar wydaje się nie wiadomo czym. Także powiedziawszy sobie, że przyszłam tu po to aby wszystkiego spróbować, skosztowałam "niewiadomo czego" i jakie było moje zdziwienie że to tylko kapar. Naprawdę bardzo fajne jest uczucie gdy jesz potrawę której nie widzisz i rozpoznajesz dany smak. Oprócz przytoczonego wcześniej kapara na moim talerzu ulokowane były tosty z musem z wątróbek gęsich z dodatkiem (o zgrozo!!!) mózgu wieprzowego i to wszystko zwieńczone konfiturą z czerwonej cebuli z octem balsamicznym. W sumie nikt z nas nie rozpoznał, że w składzie znajduje się ów mózg, przeważające w smaku były wątróbki.


Danie główne natomiast było bycze, dosłownie ponieważ zaserwowano nam bycze jądra w tempurze na bananach smażonych z czosnkiem i do tego soczewica z miętą. No i tu moja wyobraźnia także mnie nie zawiodła, bo wyobraźcie sobie że dotykacie kawałków banana w ciemności, wrrrr. Dopiero próbując, po małej walce z sobą, stwierdziłam że to banan i czosnek. Nie omieszkałam także spróbować robaków (!!!),a  dokładnie larw mącznika młynarka z talerza koleżanki, która także zdecydowała się na zestaw Bizzare. I mogę  Wam powiedzieć z ręką na sercu, że robale wcale nie są takie złe jak nam się wydaje.
Po zjedzonym posiłku zostaliśmy przestransportowani za pomocą ramienia pana kelnera z noktowizorem do oświetlonej sali. Tam mieliśmy spotkanie z szefem kuchni Radkiem Nejmanem oraz jego ekipą i możliwość zgadywania menu. Chyba poszło nam całkiem nieźle.
Także podsumowując tą naszą przygodę, powiem Wam że było naprawdę warto doświadczyć czegoś takiego i zdecydować się na Bizzara. Bo tak naprawdę gdybym była w restauracji i miała bym się sama zdecydować na mózgi, bycze jądra czy robaczki pewnie bym tych dań nie spróbowała. A tak mam to za sobą i przekonanie, że jeśli chodzi o kuchnie to nie ma się co nastawiać, że się czegoś nie lubi lub nie zje bo jest robakiem. Tak naprawdę wszystko siedzi w głowie i wydaje mi się że przy dobrym nastawieniu (i nie widzeniu co się je) można zjeść naprawdę wszystko, no dobrze może prawie wszystko. A i nie zraźcie się daniami które ja jadła, jeśli nie macie ochoty na eksperymenty wystarczy zamówić inny zestaw, tam na pewno robali nie będzie. I może jeszcze Wam poradzę, że nie ma co jeść sztućcami, ponieważ jest to dość trudne w ciemnościach, na stole stoją miseczki z wodą w której można umyć ręce. Warto także wybrać się duża ekipą, ponieważ fajnie się rozmawiam (a raczej krzyczy) gdy obok siedzi dużo osób. Na koniec dziękuję właścicielowi, Monice i wszystkim towarzyszą, jak zawsze bardzo miło było z Wami spędzić ten wieczór w takim miejscu.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

A WCZORAJ...

A wczoraj byłam aż w Międzychodzie zrobić znajomym sesję poślubną. Pogoda nie dopisała, ale nie narzekaliśmy bo chociaż było przejmująco zimno to na całe szczęście nie padało i to niebo.... miało nieziemski kolor.


poniedziałek, 24 grudnia 2012

środa, 12 grudnia 2012

LIEBSTER BLOG.

Bardzo mi miło ponieważ zostałam nominowana przez PAULĘBAKINOMONIĘ oraz ILONĘ do Liebster Award.  Dziewczyny dzięki wielkie i przepraszam, że trwało to tak długo, jakoś nie mogłam się wcześniej za to zabrać. Poniżej zasady:


Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za “dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Mam nadzieje, że nikt się nie obrazi, ale nie będę nikogo dalej nominować. Ponieważ po pierwsze miałabym wielki problem które blogi wybrać,a  po drugie to wiadomo że chyba już każdy był nominowany. Więc jeszcze raz dziękuje za nominację, a poniżej moje odpowiedzi na wasze pytania:

Pytania od Pauli z NUTINKOWYCH WYPIEKÓW
1. Twój ulubiony dzień tygodnia.
Zdecydowanie piątek po pracy

2. Gdzie chciałabyś pracować?
Już pracuje. Pracuje w zawodzie skończyłam budownictwo, jako projektant konstrukcji budowlanych.

3. Jaka rzecz w życiu jest dla Ciebie najważniejsza.
Żeby żyć zgodnie ze swoimi przekonaniami.

4. Ulubiony kolor.
Szary.

5. Co zabrałabyś na bezludną wyspę?
Laptopa z dostępem do internetu i z ładowarką na baterie słoneczne.

6. Książka, czy film?
Wszystko zależy od dnia. Ostatnio niestety częściej wybieram filmy a nie książki, choć bardzo lubię czytać.

7. Ulubiony aktor.
Kiedyś w latach młodości Brad Pitt :))), teraz nie wiem.

8. Film, który szczególnie utkwił Ci w pamięci.
W sumie to nie wiem, chyba żaden ostatnio.

9. Ile czasu spędzasz dziennie przy komputerze?
Ze względu na pracę zazwyczaj 8h dziennie + trochę w domu.

10. Wolisz lato, czy zimę?
Lato, uwielbiam ciepełko.

11. Dom czy mieszkanie?
Bezdyskusyjnie dom, no chyba że byłby to jakiś wypasiony loft.

Pytania od Bakino z  KUCHNI BAKINO :
1. Dlaczego zdecydowałaś się zacząć prowadzić blog?
Ponieważ uwielbiam robić zdjęcia, a poza tym gotować i jakoś tak to wszystko się połączyło razem.

2. Ulubiona przyprawa?
Płatki chili.

3. Jaki był Twój ostatni kuchenny zakup, ale nie spożywczy (czyli np. nowa blacha do ciasta, foremki itp...)
Ojej ciąglę kupuje jakies ściereczki, miseczki lub pojedyńcze talerzyki :)))

4. Ostatnia potrawa jaką ugotowałaś?
Ostatnio piekłam namiętnie pierniki.

5. Jak wg Ciebie wygląda idealne śniadanie?
Musi być chleb pełnoziarnisty i do tego jakaś dobra szyneczka i jajeczko.

6. Ulubiony program kulinarny?
Trudno wybrać. Najbardziej lubię programy Nigela Slatera, Nigelli i australijskiego Masterchefa.

7. Ulubiony i znienawidzony smak dzieciństwa?
Nie wiem czy to był ulubiony, ale pamietam smak zupy mlecznej robionej przez babcię, była pyszna.
A znienawidzony to wątróbka, którą dzisiaj bardzo lubię.

8. Kawa czy herbata?
Lubię i to i to. Ale zdecydowanie częściej pijam herbatę.

9. Pomidorowa z ryżem czy z makaronem?
Z makaronem. Uwielbiam makaron.

10.Największa kulinarna porażka?
Nie wiem czy największa, ale na pewno ostatnia to spalona beza.

11. I na koniec: ulubiony alkohol?
Zależy od nastroju. Pijam piwko, winko no i wódkę też mi się zdarza.
Oj wyszłam na alkoholiczkę :)

Pytania od Moniki z PINUP COOKING LOKKING
1. Gdybyś mogła wybrać Kucharza, z którym chciałabyś gotować byłby to?
Myślę że byłby to Nigel Slater albo Nigella :)))

2. Jak wygląda Twój ulubiony kubek do kawy lub herbaty?
Lubię duże kubki. W domu miętowy , w pracy czarny z Harleyem- Davidsonem, podkradam go koledze bo jest bardzo pojemny :)

3. Jaki jest Twój ulubiony film?
Nie mam ulubionego.

4. Jaki jest Twój przepis na udany wieczór, gdy za oknem zimno szaro i pada deszcz?
Czasami imprezka w  gronie przyjaciół ,a  czasami mam ochotę zaszyć się pod kocem z kubkiem ciepłej herbaty i kotem na kolanach.

5. Którą postacią z bajki Disney-a chciałaś być w dzieciństwie?
O ja ciężkie pytanie. Z bajek chyba nikim. Na pewno zawsze chciałam zostać kimś, może nie zostać ile mieć przygody jak MacGyver lub Indiana Jones :)

6. Twoja największa wpadka podczas pieczenia ciasta?
Tak jak pisałam wyżej spalona beza ostatnio.

7. Jaki prezent chciałabyś dostać na gwiazdkę?
Ze wszystkiego się ucieszę, ważne żeby to była niespodzianka.

8. Jaka była najbardziej szalona i niezapomniana impreza na jakiej byłaś?
Ostatnio 30-stka mojej koleżanki, oj działo się i potem było ciężko na następny dzień.

9. Twoje wymarzone śniadanie to...?
Ważne żeby było dobre i żebym nie musiała wstawać wcześniej żeby je przygotować.

10. Ulubiony kolor?
Uwielbiam szarości.

11. Jakiej potrawy nie lubisz najbardziej?
Potrawki z kurczaka.

Pytania od Ilony z MAGICZNEJ KUCHNI ILONY
1. Twój kulinarny idol.
Czy idol to nie wiem. Lubię Nigel Slatera i Nigellę. 

2. Jakich narzędzi w kuchni Ci brakuje.
W sumie teraz marzę o wałkowarce do makaronu.

3. Bez jakiego urządzenia nie wyobrażasz sobie pichcenia.
Bez mojego miksera stacjonarnego. Jednak człowiek przywiązuje się do rzeczy ułatwiających życie.

4. Czy gotowanie to Twoja jedyna pasja?
Fotografowanie i gotowanie na pewno, ale pewnie na tym się nie skończy :)

5. Czy lubisz gotować w towarzystwie, czy preferujesz samodzielność w kuchni.
Lubię spędzać czas z innymi w kuchni, ale jeśli mam plan to wolę sama pichcić.

6. Twoje czasopismo - biblia.
Chyba nie mam na razie żadnego. Na półce czekają w kolejce do przeczytania sławne Smak i Kukbuk, zobaczymy.

7. Czy kochasz czekoladę? Wyraź swoją miłość w kilku słowach.
Lubię, ale wyobrażam sobie życie bez niej :)

8. Co myślisz o dietach.
Stosowałam i nawet udało mi się schudnąć. Jesli ktoś jest konsekwentny to da radę. Ale znudziła mi się w końcu.

9. Czy lubisz dekorować potrawy?
Bardzooo.

10. Bez czego nie wyobrażasz sobie świąt Bożego Narodzenia.
Bez pierogów.

11. Choinka sztuczna czy żywa?
Zawsze żywa, choćby nie wiem co.
TOP