Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA SKANDYNAWSKA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KUCHNIA SKANDYNAWSKA. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 listopada 2014

DUŃSKIE ROGALIKI Z NADZIENIEM MARCEPANOWYM.

Wiem wszyscy w związku ze zbliżającym się listopadowym świętem dodają rogale marcińskie. Ja także mam w planach je przygotować, nawet ciasto na nie już czeka w lodówce, lecz znając ostatnio moje rozleniwienie nie dodam ich raczej przed wtorkiem. Na pocieszenie jednak przedstawiam Wam rogale o wiele mniej skomplikowane i szybsze w przygotowaniu od tych poznańskich. Gdy tylko zobaczyłam je u LO wiedziałam że będzie to hit nadchodzących dni. I powiem Wam że nie pomyliłam się. Piekłam je już dwa razy i myślę że upiekę jeszcze nie raz.



czwartek, 12 grudnia 2013

LUSSEKATTER-SZAFRANOWE BUŁKI.

Już jutro dzień św. Łucji czyli święto światła na które wypieka się w Szwecji te tradycyjne, pyszne bułeczki. Bułeczki są mięciutkie w pięknym szafranowym kolorze z posmakiem kardamonu, czyli w sam raz do zjedzenia razem z kubkiem ciepłego mleka w zimny, grudniowy wieczór.

Tym razem piekłam razem z MIRABELKĄSIAŚKĄMAGGIE oraz GIN.



środa, 9 stycznia 2013

BUŁECZKI Z PIWEM NADZIEWANE CHEDDAREM.

To już kolejny wypiek z pięknej książki  Signe Johansen SCANDILICIOUS BAKING. Wcześniej piekłam MUFFINKI DYNIOWE Z SZAŁWIĄ, które wyszły niezwykle smacznie i wiem że przygoda pieczeniowa z tą książką jeszcze się nie skończyła. Tym razem mój wzrok zatrzymał się na przepisie na bułeczki i pomimo że nie był on ilustrowany żadnym zdjęciem, tak przyznaje się zazwyczaj zachęcają mnie do przygotowania danego dania zachwycające zdjęcia, ale opis i składniki bardzo mnie zainteresowały. Oczywiście nie miałam pod ręką sera Jarlsberg i piwa Ale, więc zamieniłam je na cheddara i piwo typu koźlak. Nie wiem jak w oryginale smakowały by te bułeczki, ale wydaje mi się że moje modyfikacje nie spowodowały pogorszenia smaku, bo doznania smakowe były niesamowite. My zjadaliśmy na śniadanie, ale jako przekąska w ciągu dnia także się nadadzą.



BUŁECZKI Z PIWEM NADZIEWANE CHEDDAREM
12 małych bułeczek

200 g mąki orkiszowej
140 g mąki razowej
1 (7g) suchych drożdży
1 łyżeczka soli
250-290 ml piwa typu koźlak ( w oryginale piwo Ale)
2 łyżki miodu (w oryginale melasy lub miodu)
45 g masła roztopionego
1 jajko
100 g  sera  pokrojonego w kostkę + jeszcze trochę do posypania (użyła cheddara)
płatki owsiane do posypania
ziarna siemienia lnianego, dyni, słonecznika do posypania
olej


Przygotować formę do muffinek, smarując olejem zagłębienia. Choć wiem ze to niekonieczne przy suchych drożdżach zawsze robię zaczyn, umieszczając w miseczce drożdże, troszkę ciepłej wody i trochę cukru.Odstawić do czasu aż na powierzchni zaczną pojawiać się bąbelki. W misce umieścić mąki ,sól oraz przygotowany wcześniej zaczyn. Całość wymieszać, ja zrobiłam to za pomocą miksera. Dodać 250 ml piwa, rozpuszczone masło oraz miód. Wymieszać i w razie konieczności dolać jeszcze trochę piwa gdyby ciasto był za suche. Całość wyrobić do czasu aż stanie się gładkie i elastyczne. I teraz są dwa sposoby. Jeśli chcemy piec od razu odstawiamy w ciepłe miejsce do czasu podwojenia swojej objętości, czyli na około 45 minut, przykrywając miskę z ciastem najlepiej folią spożywczą. Druga możliwość z której ja skorzystałam, to wstawienie miski z ciastem, posmarowanym olejem i przykrytym folią spożywczą do lodówki na noc. Tylko w tym przypadku należy ciasto wyciągnąć na około godzinę przed planowanym pieczeniem, aby osiągnęło temperaturę pokojową. W oby przypadka następną czynnością jest podzielenie ciasta na 12 kawałków. W każdy włożyć kostkę sera i uformować kulki, uważając aby ciasto dobrze pokryło ser, ponieważ w innym przypadku ser wydostanie się na zewnątrz. Każdą kulkę umieścić w formie, całość przykryć folią spożywczą i odstawić do podrośnięcia na około 30 minut. W tym czasie nagrzać piekarnik na 200 stopni C. Gdy bułeczki podrosną, wysmarować je roztrzepanym jajkiem i posypać serem, płatkami owsianymi oraz ziarnami. Piec w nagrzanym piekarniku około 20-25 minut, do zrumienienia. Studzić na kratce. Można zamrażać. 
SMACZNEGO!!!




sobota, 29 grudnia 2012

MUFFINKI DYNIOWE Z SZAŁWIĄ.

W sumie to lubię muffinki, ale jakoś rzadko je piekę, nie wiem dlaczego. Ale gdy tylko w książce Signe Johansen SCANDILICIOUS BAKING trafiłam na ten przepis to wiedziałam, ze muszę upiec je natychmiast. Tym bardziej że ogródkowa szałwia, mimo nadchodzącej zimy trzymała się całkiem nieźle, a w piwnicy czekała jeszcze jedna dynia Hokkaido do wykorzystania. Po skompletowaniu wszystkich składników zabrałam się za pieczenie. Od razu zaznaczam, że najlepiej spożywać poniższe muffinki od razu po wyjęciu z piekarnika, my jedliśmy na śniadanie i nie były już takie dobre, ale możne je lekko podgrzać, aby były cieplutkie. Więc bezdyskusyjnie polecam i idę zgłębiać kolejne przepisy na skandynawskie dobra. 


MUFFINKI DYNIOWE Z SZAŁWIĄ
przepis z książki SCANDILICIOUS BAKING Signe Johansen
12 muffinek 

125 g mąki orkiszowej
125 g mąki razowej
3 łyżki + 30 g do posypania płatków owsianych
2 łyżki cukru muscavado
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki soli
1 łyżeczka pieprz cayenne
7 listków szałwii
275 g puree dyniowego z TEGO przepisu
100 g jogurtu naturalnego
50 masła roztopionego
2 jajka
1 łyżka musztardy 
100 g + 30 g do posypania startego sera, użyłam cheddara

Piekarnik nagrzać na 190 stopni C. Foremkę na 12 muffinek wyłożyć kwadratami papieru do pieczenia lub papilotkami. Suche składniki oraz posiekane listki szałwii umieścić w dużej misce i wymieszać. W drugiej misce zmiksować razem puree z dyni, jogurt oraz rozpuszczone wcześniej masło, dodając po kolei jajka, musztardę oraz na koniec starty ser. Do miski z suchymi składnikami wlać zmiksowane mokre składniki. Wymieszać dokładnie. Najlepiej przy użyciu łyżki do lodów, nakładać przygotowaną masę do foremki na muffinki. Wierzch każdej babeczki posypać startym serem oraz odłożonymi płatkami owsianymi. Piec około 25 minut do zrumienienia. Najlepiej zjadać jeszcze ciepłe. Można zamrażać.
SMACZNEGO!!!



poniedziałek, 10 grudnia 2012

PEPPARKAKOR.

Co tu dużo pisać. To moje ulubione pierniczki, w sumie tak  samo ulubione jak sklep na I. w którym można je kupić. Tam spróbowałam ich pierwszy raz i była to miłość od pierwszego gryzu. Któregoś razu spróbowałam je upiec i wyszły naprawdę pyszne, od tego czasu piekę w domu co roku na święta, najlepsze jest to że można sobie dawkować przyprawę piernikową w dowolnej ilości. A że tę przyprawę uwielbiam, także przy wyrabianiu ciasta nie żałuję sobie w ogóle. Oczywiście pomimo tego, że przyrządzam je w dużych ilościach, nie odmawiam sobie również kupna tych smakołyków co roku, chociażby dla puszeczki.


PEPPARKAKOR
przepis z bloga WHITE PLATE

150 g syropu klonowego (można dać syrop z buraków lub melasę)
110 g masła
100 g brązowego cukru (użyłam demerara)
375 g mąki
1/2 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki mielonego imbiru
1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki mielonych goździków
1/4 łyżeczki soli
1 jajko
3 łyżeczki przyprawy do pierników


Na gazie rozpuścić masło z cukrem oraz syropem klonowym, mieszając od czasu do czasu. Zdjąć z ognia i odstawić do przestudzenia. Do miski przesiać mąkę, przyprawy, proszek do pieczenia oraz sól. Dodać jajko oraz rozpuszczone masło z dodatkami. Ja do zagniatania użyłam miksera, ponieważ ciasto jest mocno klejące. Po wyrobieniu odstawić ciasto na około 2 godziny do lodówki.
Piekarnik nagrzać do 180 stopni C. Ciasto wałkować cienko i wykrawać kształty. Pierniczki układać na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Piec około 10 minut uważa aby się nie przypaliły. Po upieczeniu trzymać w zamkniętej puszce. Można polukrować.



LUKIER
1 białko
niecały kubek cukru pudru (w sumie ilość cukru zależy od gęstości jaką chcę uzyskać)

Cukier puder ucieram z białkiem za pomocą miksera. W razie konieczności dodaję kilka kropel wody.
SMACZNEGO!!!


Jakoś nie mogę się zdecydować które zdjęcia pokazać, więc jeszcze takie :)



Powyższy przepis dodaję do akcji ŚWIĄTECZNE PREZENTY

poniedziałek, 8 października 2012

TOSCAKAKA.

Mnie też urzekła, chociaż nie mam jej jeszcze w swojej kolekcji, książka "Scandilicious Baking" Signe Johansen. Upiekłam więc Toscakakę, pyszne, dość słodkie ciasto zwieńczone chrupiąca praliną. W sam raz na jesienną pogodę. Najlepiej smakuje z kubkiem gorącej  herbaty, grzejąc nogi pod kocykiem.




TOSCAKAKA
(przepis zobaczyłam na MOICH WYPIEKACH)

wszystkie składniki powinny mieć temperaturę pokojową

CIASTO:
3 jajka
75 g roztopionego masła
75 ml maślanki
120 g drobnego cukru
150 g mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

PRALINA:
125 g masła
125 g brązowego cukru
150 g płatków migdałowych
50 ml mleka
1/2 łyżeczki ekstraktu z wanilii
1/2 łyżeczki soli


Przygotować formę o średnicy 23 cm. Spód wyłożyć papierem do pieczenia. Piekarnik nagrzać na 160 stopni.
Całe jajka razem z cukrem i ekstraktem waniliowym utrzeć porządnie mikserem na puszystą masę. Mąkę, proszek do pieczenia oraz sól przesiać razem. Dodawać do masy jajecznej razem z masłem oraz maślanką trzema partiami. Delikatnie połączyć szpatułką. Ciasto wylać ostrożnie do formy. Włożyć do piekarnika i piec 30-35 min do tzw. suchego patyczka. Od razu zająć się przygotowaniem praliny. Wszystkie składniki umieścić w garnku i gotować przez 4 min. Po upieczeniu pralinę wylać na ciasto i zapiekać pod włączonym grillem ok 5 min, pilnować by migdały się nie przypaliły, a tylko porządnie zrumieniły.
SMACZNEGO!!!




TOP